2 lutego 2011

Pomoc dla Basi

Moja przyjaciółka choruje na nieuleczalny zanik mięśni (dystrofię mięśniową).
Będę Wam niezwykle wdzięczna za pomoc, jak również za wrzucenie informacji u siebie.

9 stycznia 2011

Róże ze wstążki - opaska

Dziewczyny zaczęły już wysyłać wspaniałe wyzwaniowe prace:). Same cuda! Niedługo będę mogła opublikować te śliczności:)

Wczoraj, z potrzeby chwili zabrałam się za zrobienie opaski dla małej księżniczki, jako dopełnienie stroju na bal w przedszkolu.

Z igłą i nitką nigdy się za dobrze nie rozumiałyśmy:), jednak postanowiłam spróbować i okiełznać te magiczne stworzenie:).
Nieocenioną pomoc otrzymałam wczoraj od EW i Weraph. Dziewczyny jeszcze raz bardzo Wam dziękuję, bez Was nie wiedziałabym od czego zacząć:).

Na początku myślałam, ze owinięcie opaski wstażką i zszycie tego tak, aby się trzymało i nie wyszedł jakiś koszmarek graniczy z cudem. W swojej naiwności sądziłam, ze 2m tasiemki w zupełności wystarczą na obszycie opaski i jeszcze sporo zostanie. Okazało się, że byłam w błędzie i nieźle się nagimnastykowałam, aby starczyło na całość:). Uff po wielu bojach wystarczyło. Myślałam, ze najtrudniejsze zadanie za mną i teraz już pójdzie jak z płatka. Niestety myliłam się, było to banalne w porównaniu ze zrobieniem różyczek:).  Oczywiście kupiłam za cienką tasiemkę, z której ciężko było zrobić kwiaty. Odkryłam to dopiero, kiedy robiłam 2 fioletowe róże z szerszej tasiemki (o dziwo jakoś łatwiej się robiło:) ). Tak wiec, po tysiącu myśli z cyklu: W co ja się pakuję? Dlaczego tak właściwie nie kupiłam gotowych różyczek? (no tak, nie mogłam takich dostać w 3 stacjonarnych pasmanteriach). Po kilku zawiniętych różyczkach, które odmówiły mi współpracy, bo przed zapomniałam przygotować sobie igłę z nitką:) - w końcu się udało. Miałam zestaw gotowych różyczek i opaskę do której miałam je zamocować. Tylko jak?  Główkowałam, główkowałam, tysiąc razy ukłułam się w palec przyszywając różyczki, aż w końcu powstała gotowa różana opaska.

Ostatnia myśl przy jej kończeniu? NIGDY WIĘCEJ! ;)